Press "Enter" to skip to content

HISTORIA SZKAPLERZA KARMELITAŃSKIEGO
Jerzy Zieliński OCD

Nabożeństwo szkaplerzne to jedna z uświęconych tradycją dróg, po których Maryja prowadzi ludzi do swego Syna. Wspólnoty karmelitańskie właśnie na tej drodze praktykują swoją wiarę w duchowe macierzyństwo Maryi i w znaku szkaplerza przekazują ją innym. Widząc bogactwo duchowych owoców w życiu przyodzianych szkaplerzem, Magisterium Kościoła katolickiego zaliczyło go do sakramentaliów i zatwierdziło związane z nim praktyki. Najważniejsze wymogi, na których owo nabożeństwo się opiera, wyliczył papież Jan Paweł II, gdy wyjaśniał: „Znak szkaplerza przywołuje zatem dwie prawdy: jedna z nich mówi o ustawicznej opiece Najświętszej Maryi Panny, i to nie tylko na drodze życia, ale także w chwili przejścia ku pełni wiecznej chwały; druga, to świadomość, że nabożeństwo do Niej nie może ograniczyć się tylko do modlitw i hołdów składanych Jej przy określonych okazjach, ale powinna stanowić habit, czyli nadawać stały kierunek chrześcijańskiemu postępowaniu, opartemu na modlitwie i życiu wewnętrznym poprzez częste przystępowanie do sakramentów i konkretne uczynki miłosierne co do ciała i co do duszy. W ten sposób szkaplerz staje się znakiem przymierza i wzajemnej komunii pomiędzy Maryją i wiernymi”.

JARZMO CHRYSTUSA

Szkaplerz wkroczył na arenę dziejów wraz z pojawieniem się w IV wieku chrześcijańskiego monastycyzmu. Stanowił rodzaj fartucha, wierzchnią część mniszego habitu składającą się z dwóch podłużnych fragmentów płótna zszytych razem na barkach. Jedna część opadała na plecy, a druga na piersi. Jego nazwa wywodzi się od łacińskiego słowa scapulae oznaczającego barki, łopatki, plecy. Chociaż spełniał rolę ochronną dla tuniki przepasanej sznurem lub pasem, z biegiem czasu nadano mu znaczenie duchowe. Ponieważ wisiał na barkach i okrywał plecy, przypominał o słowach Chrystusa: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie” (Mt 11:29-30). Tak jak wół dzięki założonemu na szyję jarzmu dawał się prowadzić gospodarzowi orzącemu pole, podobnie i zakonnik przez jarzmo pokory, posłuszeństwa i cichości stawał się prawdziwym uczniem i naśladowcą Mistrza z Nazaretu. Zakładany każdego ranka przez głowę szkaplerz przypominał mu o tej podstawowej prawdzie mniszego powołania.

WZROST ZNACZENIA

Wraz z pojawieniem się w XIII wieku zakonu karmelitańskiego, w środowiskach z nim związanych symboliczne znaczenie szkaplerza znacznie wzrosło. W dokumentach kapituły generalnej z 1287 roku w Montpellier we Francji napisano, że szkaplerz jest specjalną częścią ubioru karmelity, a konstytucje z lat 1324, 1357 i 1369 zawierają groźbę ekskomuniki dla tych zakonników, którzy odważyliby się odprawiać mszę świętą bez szkaplerza. Polecają również, aby bracia nie zdejmowali go, gdy udają się na nocny spoczynek. We Florencji z kolei zawiązało się bractwo pod nazwą Compagnia di S. Maria del Carmelo (Towarzystwo św. Maryi z Karmelu). W jego aktach z lat 1280–1298 czytamy, że ci, którzy do niego należeli, nosili capucci. Słowo to było w owym czasie synonimem szkaplerza. Zachowały się również testamenty świeckich osób, w których wyrażały pragnienie, by przed złożeniem ich ciał w grobie zostały odziane szkaplerzem karmelitańskiego zakonu.

Wspomniane wyżej dokumenty nie wiązały jeszcze szkaplerza z osobą Matki Chrystusa. Maryjny charakter zakonu głosiła w tym czasie przede wszystkim jego nazwa zatwierdzona przez Stolicę Świętą: Bracia Matki Bożej z Góry Karmel. W szkaplerzu wciąż widziano symbol posłuszeństwa Chrystusowi, którego we wspólnocie reprezentował przeor. Jednak z upływem czasu wierzchnia część habitu zdobyła sobie nowe znaczenie, stając się znakiem maryjnym. U początku dziejów karmelitańskiej wspólnoty musiało zatem wydarzyć się coś, co spowodowało zmianę symboliki i wzrost znaczenia tego prostego kawałka sukna kojarzonego odtąd coraz wyraźniej z osobą Maryi.

OPATRZNOŚCIOWE WYDARZENIE

Karmelici przybyli do trzynastowiecznej Europy Zachodniej z Palestyny, ze wzgórz Karmelu, gdzie zawiązała się i uzyskała aprobatę lokalnego biskupa ich pierwsza wspólnota. Nieufność, a niekiedy wręcz opór, z jakim się spotkali na kontynencie, wydawał się sugerować, że dla pustelniczo-żebraczego stylu ich życia nie ma tam zapotrzebowania. Przed nimi świetnie zadomowiły się tutaj dwa zakony mendykanckie – franciszkanie i dominikanie. Chociaż Stolica Święta zatwierdziła je stosunkowo niedawno, to dla swej reformatorskiej działalności w Kościele uzyskały liczne przywileje papieskie, dzięki którym rozwijały się liczebnie w niebywałym tempie. O podobnych względach oraz dynamice rozwoju mało znani pustelnicy z Karmelu mogli tylko pomarzyć. Dramaturgię ich trudnej sytuacji spotęgował Sobór Laterański IV z roku 1214, który zajął się porządkowaniem sceny życia zakonnego. Czyniąc wyjątek jedynie dla dominikanów i franciszkanów, ojcowie soborowi potwierdzili prawomocną obecność w Kościele tylko tych zakonów, których organizacja i życie opierały się na klasycznych regułach. Karmelitańska reguła nie była ani klasyczna, ani też nie miała za sobą wiekowych tradycji. Napisał ją między 1206 a 1214 rokiem biskup Albert Avogadro, patriarcha Jerozolimy. On też zatwierdził pierwszą wspólnotę karmelitów żyjącą w oparciu o jej tekst. Wprawdzie Sobór nie rozwiązał karmelitańskiego zakonu, jednak sprawę jego przyszłości pozostawił do dalszego rozeznania.

Czytaj dalej w najnowszym numerze Głosu Karmelu…