ZAMKNIJ OCZY, WYŁĄCZ SŁUCH
Damian Sochacki OCD

Wykład o mistyce chrześcijańskiej teologowie rozpoczynają od historii zagadkowego autora, który tworzył w Syrii na przełomie V i VI wieku i przestawiał się jako Dionizy, słuchacz świętego Pawła na Areopagu, pierwszy biskup Aten, ewangelizator Galii i męczennik. Uważna lektura jego dzieł pomogła filologom zdemaskować tego syryjskiego mnicha, który najwyraźniej za pomocą przybranej tożsamości chciał autoryzować swoją naukę i wpisać się w łańcuch tradycji. Jego klasyczne dzieło, którego tytuł lubię oddawać za starosłowiańskimi tłumaczami jako O Tajemniczym Bogosławieniu (gr. Περί Μυστικής Θεολογίας), rozpoczyna się modlitwą: „Trójco Nadprzyrodzona, Przeboska, Przedobra, Przewodniczko bogomądrości chrześcijan! Zanieś nas do nieznanego, najbardziej oświeconego i najwyższego szczytu wiedzy Pisma Świętego, gdzie proste, niezmienne i prawdziwe tajemnice bogosławienia otwierają się w świetlistej ciemności skrywanej ciszy”. Tę tajemniczą atmosferę zawdzięczamy u Dionizego greckiemu przymiotnikowi mystikos, który w historii Grecji zrobił zawrotna karierę. Oznaczał bowiem sprawy tajemne, do których dopuszczeni byli tylko wybrani. W dawnej religii greckiej misteria, czyli obrzędy religijne, odbywały się w świątyniach za zamkniętymi drzwiami. Wybrani byli przekonani o posiadaniu tajemnej (mistycznej) wiedzy, której nie można przekazywać wszystkim.

Bizantyjski encyklopedysta z X wieku (Liber Suda) wywodził znaczenie tego słowa od czasownika greckiego myo oznaczająego człowieka, który „się wyłączył”, zamknął oczy i skoncentrował się na przeżyciu. Do tego sposobu przeżywania nawiązał nasz greckojęzyczny pisarz, co wszedł w skórę Areopagity. Trzeba tu dodać za Janem Parandowskim, wielkim popularyzatorem starożytności, że pisma mistyków są wstrząsające, „gdzie słowo ma wypowiedzieć rzeczy niewyrażalne, gdzie wchodzi ono w twardą służbę tych stanów ducha, dla których nie było stworzone i które właściwie mogą się bez niego obejść. Słowo u mistyków jest niekiedy jakby świadectwem ułomności ludzkiej natury, niezdolnej wyrzec się współuczestników i słuchaczy. Czara wezbrana ekstazą, zachwyceniem, wizją przelewa się wyrazami, w których żar duszy już zastygł. Jedyną szansą tych skrzepłych płomieni jest spotkanie takiego ośrodka duchowego, które zdoła je na nowo rozniecić czyli drugiej duszy mistycznej, lecz te spotkania są prawie tak rzadkie jak spotkanie dwóch gwiazd na pustkowiu wszechświata, na co dzień pozostają komentatorzy grzebiący się w popiołach” (Alchemia Słowa).

Mistyka jest zatem ukrytym spotkaniem z Bogiem, w którym człowiek zamyka oczy na obrazy, a uszy na dźwięki, aby spotkać się jako osoba za pomocą tęsknoty, przeczucia i intuicji. Mistyka to ostatecznie spotkanie osób, to sposób komunikacji, który przypomina człowiekowi, że został stworzony na obraz Osoby i ma w sobie wrodzone narzędzia na głębszym poziomie, które odróżniają nas od zwierząt. Tradycja nazywa je cnotami teologalnymi (łac. virtutes theologales), ja wolę język bardziej organiczny i bliższy codzienności niż żargon teologów, ponieważ w takiej pospolitej mowie obywateli Rzymskich I wieku zostało wyrażone niewyrażalne Słowo. Zamiast cnoty, po prostu zdolności, które są trwałe i wrodzone. Najpierw wiara, czyli zdolność rozumu do przyjęcia słów, które przekraczają „ludzkie pojęcie”. Potem nadzieja, dzięki której człowiek podróżuje w czasie i ma odwagę myśleć o dniu jutrzejszy. Na koniec miłość, która jest decyzją o przynależności do osoby, sprowokowaną fascynacją na wielu poziomach.

Nie dziwi zatem fakt, że mistycy opowiadający o momentach przebywania z Bogiem zawsze szukali prostych i czułych obrazów ludzkiej intymnej miłości. Poezja świętego Jana od Krzyża jest chyba najlepszym przykładem próby opisania mistycznego spotkania: bohaterami poematu Noc ciemna jest para zakochanych w sobie ludzi, która spędza ze sobą spokojną noc, wtuleni w siebie, w całkowitej ciszy, podczas gdy idyliczny wiatr jakby za nich opowiada o ich miłości. Chociaż obrazy miłości ludzkiej w pismach mistyków są wyidealizowane, czyste, pozbawione egoizmu i chciwości, nie są tylko opisem spotkania z Bogiem, ale sugerują, że taka „mistyka” rozgrywa się również miedzy zakochanymi. Taka komunikacja bez słów, niewyrażalna, tajemnicza i mistyczna jest niezwykłym przywilejem człowieka i działa terapeutycznie, ponieważ syci najgłębsze deficyty.

Damian Sochacki OCD, doktorant w Instytucie Filologii Klasycznej UJ, redaktor naczelny „Głosu Karmelu”.