MODLITWA W INTENCJACH MARYI
Maksymiliana Długaj OCD

Chcę Was zaprosić do wspólnego poszukiwania naszych możliwości współpracy z Maryją. Często spotykam się z prośbami ze strony różnych osób, które pragną przez modlitwę mniszek powierzyć Bogu swoje życiowe sprawy. Takich sytuacji miałam wiele, szczególnie gdy dane mi było wybierać się do pewnego miejsca objawień maryjnych. Jakież więc było moje zdumienie, gdy po przybyciu na miejsce, jakby na powitanie otrzymałam kartkę z sentencją wybraną z Orędzi Matki Bożej: „Drogie dzieci, dziś w szczególny sposób wzywam was wszystkich do modlitwy i wyrzeczeń. Pomóżcie, by moje Niepokalane Serce triumfowało w świecie grzechu. Proszę was wszystkich, abyście modlitwy i ofiary składali w moich intencjach, abym je mogła przekazać Bogu w najpotrzebniejszych sprawach. Zapomnijcie o swoich pragnieniach, módlcie się, drogie dzieci o to, czego Bóg pragnie, a nie o to, czego wy pragniecie”.

Oczywiście najpierw odczułam dezorientację. Jak to? Przybywam tu z workiem intencji i mam je odłożyć na bok? A jednak słowa powracały, jak echo, jak gdyby okoliczne wzgórza zwielokrotniały słowa naprawdę wypowiedziane przez Maryję: „Proszę, składaj modlitwy i ofiary w moich intencjach, abym je mogła przekazać Bogu w najpotrzebniejszych sprawach. Zapomnij o swoich pragnieniach, módl się o to, czego Bóg pragnie”. Dało mi to do myślenia. Postanowiłam wsłuchać się w nie, przyjmując je istotnie jako osobistą prośbę Matki Bożej. I oto okazało się, że odsłaniają one tajemnicę Jej matczynego Serca. Co więcej, pomagają odnaleźć się w samym centrum modlitwy świętych Karmelu. Zaskakujące jest to, że Maryja prosi mnie o modlitwę. Czy to nie dziwne? Zazwyczaj to ja zwracam się do Niej z prośbą o wstawiennictwo u Boga, a wezwanie „módl się za nami” powraca nieskończoną ilość razy w litaniach i w każdym Zdrowaś Maryjo.

A tu Ona prosi mnie. Czy modlitwa śmiertelnika i grzesznika może w czymś „pomóc” przemożnemu wstawiennictwu Niepokalanej Matki Boga? A jednak Ona prosi, w Lourdes, w Fatimie. Na przykład mówi: „Chcę, żebyście (…) codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Bożej Różańcowej dla uproszenia pokoju na świecie i końca wojny” (13 lipca 1917). Już nie sąsiadka czy osoba spotkana w kościele, ale Maryja, Matka Syna Bożego, staje przede mną i mówi: „Proszę cię o modlitwę”. Ona jest nie zwykłą „matką rodziny”, ale Matką Kościoła, Królową Nieba i Ziemi, więc z pewnością ma tych intencji niewyobrażalnie dużo. Stąd też wypływa dalsza część Jej prośby: „Abym je mogła przedstawić Bogu w najpotrzebniejszych sprawach”. I tu tkwi samo sedno. Maryja doskonale wie, które z Jej dzieci na całej kuli ziemskiej najbardziej w tym momencie szczególnie potrzebuje danej łaski. Można więc śmiało zaufać Jej rozeznaniu i mądrości, ponieważ będąc służebnicą Pańską, szczerze i uczciwie rozdziela dzieciom to, czego naprawdę potrzebują. Jej Serce jest Niepokalane, tzn. nie kierują Nią żadne tzw. względy ludzkie, ani tym bardziej jakiekolwiek krętactwo czy nierzetelność. Jak ujął to św. Jan od Krzyża: „Wszystkie Jej poruszenia wypływają z Ducha Świętego” (DGK III 2,10). A święty Maksymilian Maria Kolbe często mawiał: „Ona sprawiedliwości nie umie naruszyć”. I w tym jest właśnie wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju przywilej osoby modlącej się w intencjach Maryi. Ona bowiem, wiedząc, które sprawy są najpotrzebniejsze, prosi Boga według tej najsłuszniejszej hierarchii, a niejako na poparcie swoich próśb pragnie przedstawić Mu ludzkie modlitwy i ofiary.

Takie ujęcie sprawy weryfikuje moje zaufanie do Maryi. Co się stanie z moimi intencjami? Używając określenia świętej Teresy od Dzieciątka Jezus, można by powiedzieć o zdaniu się na Nią. Bo przecież ja też się do Jej dzieci zaliczam. Skoro moje modlitwy i ofiary składam przed Nią, jakby daję je „w prezencie”, żeby mogła nimi swobodnie dysponować, to przecież ufam, że wśród odbiorców Jej łask znajdę się ja, i ci, którzy proszą mnie o modlitwę. Maryja wie i to wystarcza. Ufam Jej rozeznaniu i dobroci.

Maksymiliana Długaj od Niepokalanego Serca Maryi OCD, karmelitanka bosa z klasztoru w Oświęcimiu.