MODA NA ŚWIĘTOŚĆ
Blanka Mazur

We wrześniu miałam szczęście uczestniczyć w spotkaniu z niezwykłą Kobietą. Jest Ona jednym z moich największych żyjących autorytetów. Wykład Pani dr Wandy Półtawskiej mocno rozjaśnił mi znaczenie słowa świętość. Każde zdanie, zarówno napisane, jak i wypowiedziane przez Panią Wandę, zawsze i nieustanie zachęca do walki o jakość życia, nawet jeśli świat dawno wyśmiał i zdegradował wartości wynikające z chrześcijaństwa, a świętość leży podeptana i zapomniana w bagnie, które oferuje XXI wiek. Oby znamię, które Pan Bóg wyrył w moim sercu za Jej pośrednictwem, nigdy nie zostało pokryte kurzem lenistwa, niepamięci, emocji czy pogubienia priorytetów.

Punktem wyjściowym w rozważaniach na temat świadomego dążenia do świętości jest próba określenia celu życia oraz odnalezienia swojej tożsamości. Pewnego dnia, czytając Słowo, zrozumiałam! Wreszcie zrozumiałam na poziomie intelektualnym i poczułam na poziomie serca, że Pan Bóg jest moim Ojcem. Mam Tatę, który jest Królem! A zatem, skoro On jest Królem, ja jestem Jego Dzieckiem (1 J 3,1-3), mam królewską tożsamość. Tak! Moja tożsamość jest od zawsze mocno i niezachwianie określona. Jestem królewską córką i powinnam zdawać sobie sprawę ze wszystkich przywilejów związanych z tym królewskim pochodzeniem! Zadziwia mnie ten boży geniusz. Jak to jest możliwe, że On zna mnie po imieniu? Że otacza mnie szczególnym płaszczem swojej szalonej miłości? Widzi, słyszy, zna moje serce? Wylewa na mnie niewyobrażalny poziom łask, cierpliwości, miłości i czułości? Tak! Taki jest właśnie mój Bóg. Im bardziej poznaję Go osobowego i żyjącego, im głębiej pozwalam Mu wejść w moje serce, tym łatwiejsza, radośniejsza i słodsza staje się droga do celu, który rozpoznaję jako spotkanie z Nim twarzą w twarz.

Wspaniale jest żyć w tej świadomości. Jakiś czas później Pan Bóg pokazał mi kolejną prawdę. Ta również jest zachwycająca, ale często niełatwa w realizacji. Otóż, nie tylko ja posiadam królewską tożsamość. Mam również braci i siostry, którzy dokładnie tak jak ja, są Jego Dziećmi. Wszyscy. Bez wyjątku, bez względu na to, czy o tym wiedzą, czy nie wiedzą, pamiętają, czy nie pamiętają. I tu pojawiają się schody. Nie jestem już tylko ja, moja izdebka i moja świętość, ale są inni ludzie. A więc niejednokrotnie trudne relacje, szczelnie zaryglowane drzwi czyjegoś serca, opryskliwość, wszystko to powoduje wewnętrzy krzyk: „To nie ma sensu! Z tym człowiekiem to się nie uda”. Jedyne na co mam ochotę, to uciec, zostawić, zrezygnować. Jednak serce, które wpatrzone i wsłuchane jest w Ojca słyszy delikatne pukanie. Pełne niedowierzania, szuka sensu: „Naprawdę? Muszę się pochylić? Umyć te śmierdzące stopy? Przebaczyć? Przygarnąć? Przyjąć?”.

Tak. Dlaczego? Bo biorę Ewangelię. Studiuję, słucham, czuję, widzę, nie przesypuję czytanych wyrazów i zdań jak piasku między palcami, ale próbuję wcielać. Wszystkie te Jego boskie cechy, boskie postawy, którymi mimo całej mojej nędzy przed chwilą się zachwycałam, chcę przetransponować teraz na moje relacje z ludźmi. Kiedy popatrzę wstecz na całe moje dotychczasowe życie, widzę, jak Pan Bóg tam działał, jak o mnie walczył, jak objawiał mi Prawdę o sobie i o mnie.

Dzisiaj jestem ogromnie szczęśliwą kobietą. Znam mój cel i moją tożsamość. Wiem, że chcę być święta, a Pan Bóg dokładnie pokazuje mi, jak ten stan osiągnąć. Jedyne co do mnie należy, to budować z Nim relację. Staje się to powoli kulturą mojego życia, którą tworzę we współpracy z Duchem Świętym w mojej codzienności. Dzięki temu kocham moją trudną rodzinę, kocham moją trudną pracę, kocham spotykać i odkrywać tajemnicę drugiego człowieka, kocham tracić czas na budowanie wielkich relacji, kocham marzyć o mojej świeckiej świętości.

Znasz swój cel? Znasz swoją tożsamość? Wiesz o czym marzysz? Jakie podejmujesz działania, aby te marzenia zrealizować? Życie jest Ci dane i zadane. Bądź mody, bądź święty!

Blanka Mazur, pedagog specjalny, pracuje w Centrum Autyzmu i Całościowych Zaburzeń Rozwojowych w Krakowie.