FASOLA JEDNOROCZNA
Paweł Porwit OCD

Pole długości 500 metrów i szerokości mniej więcej 300 metrów. Grudy przekopanej ziemi. Nie takiej czarnej jak w Gahunga na Północy Rwandy, gdzie w większości sadzi się ziemniaki, ale czerwonej, mniej żyznej, na której wyrośnie fasola i gdzie już są zasadzone młode bananowce. Jesteśmy w Gitega (Burundi), na łagodnym zboczu, gdzie mieści się nasze Centrum Duchowości i od niedawna postulat. Za budynkami przeznaczonymi dla rekolektantów rozciąga się niewielka cześć uprawna naszego terenu. Przedmieście, gdzie znajduje się nasz dom, nosi nazwę Ruvyagira, co dosłownie oznacza czynność zasiadania. My jednak nie siedzimy bezczynnie, ale intensywnie pracujemy. Jedno z pierwszych zadań siedmiu postulantów to zagospodarowanie terenu do gry w siatkówkę i praca w polu, która polega na przygotowaniu gleby pod zasiew fasoli. Praca dosyć przyjemna. Stąpamy boso po piaszczystej i nagrzanej ziemi. Mniej przyjemny jest zapach nawozu, którego garść (dosłownie garść, gdyż trzeba to zrobić rękami) jest umieszczana co pół metra w płytkim dołku na głębokość ok. 100 cm. Rozprowadzony nawóz, zostaje następnie przysypany niewielką warstwą czerwonej ziemi. W tak przygotowanym miejscu umieszczamy ziarenko fasoli. Nie jest to ziarno przypadkowe, ale specjalnie wyselekcjonowane spośród poprzednich zbiorów. Po zasianiu czekamy. Nie wiem, jak długo będziemy czekać, ale czekamy cierpliwie. Zielone liście delikatnego kłącza pojawią się po pierwszym deszczu. Tak oto zostaje zapoczątkowany kolejny cykl. Mam na myśli nie tylko ten agronomiczny, czy też redakcyjny (bo jest to również początek nowej serii artykułów). Myślę przede wszystkim o nowej wspólnocie, która co roku będzie glebą dla kiełkujących powołań – młodych Rwandyjczyków i Burundyjczyków, którzy rozeznając wolę Bożą, będą uczyć się modlitwy, języka francuskiego i zasad życia wspólnotowego.

Jest to dla nich zupełnie coś nowego. Choć mieli już wcześniej okazję poznać nieco nasze wspólnoty w Butare i Bujumbura, to teraz sami uczą się podejmować proste obowiązki liturgiczne i gospodarcze. Mieszkają po dwóch. W każdej celi jest łazienka i prysznic, więc to luksus. Co prawda nie ma ciepłej wody, ale za to jest prąd. Zasadniczo jest, gdyż podobnie jak wody czasem nam go brakuje. Gdy po dwóch dniach mamy znów bieżącą wodę, długo oczekiwana kąpiel to świąteczny przywilej. W tych jednak warunkach chyba jako jedyny doświadczam tego jako niedogodności. Dla chłopaków nasze warunki mieszkania są nieporównywalnie lepsze z tymi, z których przybyli. W niedzielę razem oglądamy wiadomości. Drażni mnie to, że ekran jest za mały, oni zaś nie mogą oderwać od niego oczu. Wszystko jest dla nich nowe. Nowe są także zasady punktualności, savoir-vivre przy stole i cały plan dnia szczegółowo precyzujący czym w danym momencie trzeba się zajmować. Dosyć szybko przekonuję się, że także zupełnie nowe są dla nich oczekiwania „białego” formatora. Na lekcję z postulantami zabieram ze sobą nie tylko dzieła świętej Teresy od Jezusa, ale także Katechizm Kościoła Katolickiego.

Zastanawiam się, co wyrośnie na tym poletku? Jaki będzie plon i co trzeba zrobić, żeby nie zmarnować ziaren tak pożywnej fasoli? Jeszcze długo nie będę wiedział, co tak naprawdę myślą, ani o czym ze sobą rozmawiają, używając języka kirundi.

Niecierpliwie czekam na książki. Nigdy wcześniej tak nie doceniałem dostępu do klasztornej biblioteki. Razem z trzema braćmi powoli organizujemy życie wspólnotowe. Przełożony wspólnoty, Amédée, żartuje, że oprócz siedmiu postulantów jest tu jeszcze dwóch nowicjuszy. On po raz pierwszy w roli przełożonego, a ja po raz pierwszy w roli wychowawcy. Nowa wspólnota, nowa posługa, nowe miejsce, nowy język, wszystko nowe. Nawet rozproszenia na modlitwie są nowe, bo jeszcze jest do zrobienia oświetlenie na 12 volt i remont pieca kuchennego.

Niedługo będziemy wtykać drewniane patyki, po których będą się wspinały młode kłącza fasoli. To najwartościowszy pokarm, jaki wydaje ziemia. Należy do rodzaju roślin jednorocznych. Postulat trwa dokładnie tyle – jeden rok.

Paweł Porwit OCD, karmelita bosy, misjonarz, rekolekcjonista i wychowawca postulatu karmelitów bosych w Gitega (Afryka).