DWANAŚCIE MIESIĘCY
W PUSTYNI I W PUSZCZY
Jakub Przybylski OCD

Nowicjat jest czasem specyficznym. To jedyny taki rok w całym życiu zakonnym, kiedy młody adept pozbawiony jest tak licznych bodźców: spotkań z rodziną, telewizji, Internetu, częstej korespondencji i telefonów, rozrywki itd. Lista niedogodności jest długa. Można do niej dopisać fizyczną pracę, wielogodzinną modlitwę, liczne praktyki zakonnej obserwancji. W którymś momencie może pojawić się przekonanie, że ten czas trzeba po prostu przeczekać, przemęczyć, a później pójdzie już z górki, będzie trochę łatwiej. Nie wiele trzeba, aby uznać go za hybrydę nad wyraz nieżyciową, jakiś relikt przeszłości.

Życie dzieli się na etapy (por. Koh 3,1-8). Każdy etap jest inny, każdy ma swoją specyfikę i każdy jest potrzebny, bo przygotowuje człowieka do kolejnego, życiowego etapu. To tak jak nauka w szkole. Jeśli źle przeżyje się pierwszą klasę szkoły podstawowej czy liceum, to w drugiej będzie jeszcze ciężej, a trzecia stanie się już prawie niemożliwa do zaliczenia. Jeśli źle się przeżyje młodość, to dorosłość będzie obarczona licznymi brakami, a sędziwość może okazać się czasem zrzędliwości i niezadowolenia. Jeśli lekką ręką potraktuje się to ziemskie życie, to kolejny etap, ten po śmierci, może okazać się nieznośnie twardy. Nowicjat różni się od każdego następnego etapu nie z przypadku, lecz celowo. Nowicjat jest czasem wyjścia na pustynię; to czas pustyni. A pustynia zazwyczaj boli, jest trudna.

Czasami można nawet usłyszeć niechciane myśli nowicjuszy: „Dlaczego ja, nowicjusz, mam w planie więcej modlitwy niż ojcowie; dlaczego mam dbać o tak ścisłe milczenie, jeśli inni o to nie dbają, dlaczego nie mogę korzystać z telefonu, Internetu, z rozrywki, jak czynią to starsi ode mnie bracia? Dlaczego nie mogę wybrać się częściej na rower czy do kina? Po co to wszystko, jeśli za rok będę już miał do tego dostęp, po co ten sztuczny wysiłek?”. Nowicjat jest czasem pustyni. Jest czasem szczególnego zmagania się z samotnością, milczeniem, z modlitwą i odkrywania ich smaku i wartości. A to wszystko po to, by później, gdy warunki będą o wiele bardziej wymagające, nie stracić z oczu tego, co najważniejsze: tęsknić do spotkania z Jezusem na modlitwie, pomimo braku czasu; szukać chwil milczenia; szukać przestrzeni samotności, która nieraz bardzo boli, ale jest źródłem owocnej posługi wobec ludzi. Cały ten trud po to, aby przylgnąć do Jezusa, pokochać Go i nauczyć się dla Niego wybierać to, co nieraz przynosi wiele umęczenia. Nauczyć się rezygnować z wielu bodźców, aby słuchać Jego głosu, aby być z Nim pomimo braku czasu. Jeśli w nowicjacie, gdy warunki tak temu sprzyjają, młody adept nie rozbudzi tęsknoty za modlitwą, milczeniem, samotnością i nie nauczy się ich dobrowolnie wybierać, to później może to już nigdy nie nastąpić, bo zawsze będzie jakaś wymówka, by nie przyjść do kaplicy, by zagłuszyć milczenie, a samotność zapchać czymkolwiek, tylko nie Jezusem. I zamiast być karmelitą bo sym z krwi i kości, czy raczej karmelitą z Ducha, będzie się człowiekiem o pustym sercu w karmelitańskim ubranku. Nowicjat jest czasem obowiązkowego wyjścia na pustynię po to, by później samemu szukać tej pustyni w zabieganej codzienności. Po to, by później troszczyć się, ile tylko można o modlitwę, o codzienną lekturę, o liturgię, o milczenie i o samotność. Dobrze przeżyty nowicjat oznacza dobre wejście w kolejny etap życia.

W dzienniku życia jest miejsce również na oceny niedostateczne, na błędy. Każdy może się pomylić w swoim postępowaniu, w swoich wyborach i przekonaniach. Byleby w nich nie trwać, byle się poprawić, odmienić myślenie, nawrócić się, podjąć na nowo walkę o prymat miłości do Boga w życiu. Dzisiejszy świat potrzebuje świętych, ludzi, którzy nie żyją dla siebie, lecz dla Boga i innych, nie chodzą szeroką drogą wygodnego egoizmu, lecz z potem na czołach walczą o wierność w miłości. Świat potrzebuje świadków, dla których więcej warta jest wierność Bogu niż własne życie. Czy człowiek będzie zimny, czy gorący to zależy od niego samego. Czy da Bogu prymat we wszystkim, czy zostawi sobie enklawę niezależności, to kwestia osobistego wyboru. Bóg człowiekowi nigdy nie odmawia pomocy, to człowiek może się jej pozbawić poprzez dezercję i obojętność na Jego słowo.

Jak zwykle proszę Was, drodzy czytelnicy „Głosu Karmelu” o modlitwę w intencji powołanych oraz o nowe powołania do życia zakonnego i kapłańskiego. Dziękuję za wszelkie przejawy dobra i wsparcia. Zapraszam do odwiedzenia strony internetowej poświęconej powołaniu karmelitańskiemu: www.rozmilowaniwbogu.pl

Karmelitański Ośrodek Powołań
Czerna 79, 32-065 Krzeszowice
Nr Konta: 88 1140 2004 0000 3102 7658 2396

Jakub Przybylski OCD, karmelita bosy, promotor powołań Krakowskiej Prowincji Karmelitów Bosych, organizator Karmelitańskich Dni Młodzieży.