home

Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał, i wybawił ze wszystkich ucisków.
Newsletter

Jeśli chcesz dostawać informacje podaj swoje imię i adres e-mailowy

Patriotyzm to moim zdaniem

 
 

Dlaczego mistyk śpiewa?

     Przeżycie mistyczne - o ile jest rzeczywistym doświadczeniem, nie zaś iluzją powstałą w umyśle człowieka zagubionego lub, co gorsza, usiłującego wprowadzić w błąd innych - zmusza mistyka do zmierzenia się z prawdą.
Zarówno tą pisaną wielkimi literami, jak też z prawdą czysto ludzką, zwyczajną, która jest warunkiem owocnej komunikacji i wzajemnego zrozumienia. Mistyk, który nie poczuł na sobie wagi zmagania o pozostanie jej wiernym, stawia pod znakiem zapytania autentyczność swych przeżyć oraz wiarygodność siebie jako świadka Chrystusa. Bo przecież każde spotkanie z Chrystusem - a doświadczenie mistyczne jest szczególnym przykładem takiego spotkania ? to spotkanie z Tym, który mówi o sobie: "Ja jestem Prawdą".
     Bardzo dobrze zdawał sobie sprawę z ogromniej odpowiedzialności, jaka nań spoczywała, św. Jan od Krzyża, zwany Doktorem Mistycznym, a więc mistrzem we współpracy z Bogiem doświadczanym w sposób nadprzyrodzony na modlitwie i niejako we wnętrzu własnej duszy.



     Droga od osobistego spotkania z rzeczywistością, jawiącą się jako nadprzyrodzona i Boża, do ubogacenia innych własnym przeżyciem, nie jest ani prosta, ani tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. W przypadku św. Jana wiodła ona niejako przez trzy etapy: doświadczenia, przekazu poetyckiego oraz komentarza do niego.

Doświadczenie

    Tym, czego pragnie Bóg dla człowieka, jest podniesienie jego duszy z nizin, na jakich znalazł się na skutek grzechu, na wyżyny zjednoczenia z Sobą. Jako doskonały pedagog, czyni to w sposób delikatny i stopniowy, zaczynając przemawiać doń poprzez zmysły, mówi obrazami, słowami, obdarza radością modlitwy. To pierwszy krok, aby rozmiłować się w Bogu, jednak byłoby fatalną pomyłką, gdyby ktoś próbował zatrzymać się na tym etapie. Dusza, rozbudzona do religijnej żarliwości, zostanie, prędzej czy później, poddana doświadczeniu niedosytu, pustki, a niekiedy prawdziwej nocy, w której dotychczasowa satysfakcja zniknie. Naturalnym odruchem byłaby pogoń za nią, lecz mądrość, płynąca z prawdziwej miłości, podpowiada, że Bóg wzywa duszę do czegoś innego. "Dlatego - poucza św. Jan - człowiek prawdziwie duchowy nie przywiązuje już wagi do zmysłów."
     Zerwanie z zależnością od świata przeżyć zmysłowych jest środkiem, który św. Jan od Krzyża stara się osiągnąć, aby w ten sposób zbliżyć się do Tego, który jest Celem - przez bezinteresowną miłość, podobną do bezinteresownej w najwyższym stopniu miłości Jezusa idącego na śmierć. Program, który nakreślił sobie w postaci wąskiej ścieżki wiodącej na szczyt "góry doskonałości", przypomina o konieczności odrywania - niekiedy bardzo bolesnego - wszelkich rzeczy, mogących odciągać od właściwego kierunku. "Nic", "ani tego", "ani tamtego" - liczy się Prawda, która jest nieskończenie prosta, choć jakże trudna do przyjęcia - tylko Bóg. O tę prawdę trzeba walczyć w sposób stanowczy, bezwzględny - o co tak często jest nam trudno i decydujemy się na przeciętność, wierząc w konieczność "umiaru" i "zdrowego rozsądku". "Staraj się miłować Boga, jak On chce być miłowany, a zapomnij o sobie samym" - taka jest prawdziwa droga człowieka, przypomina św. Jan.
     Podejmuje surową pokutę, podziwianą przez niektórych, lecz nie w zewnętrznej surowości tkwi jego duchowa siła, ale w gotowości zrobienia wszystkiego, co konieczne, by pozostać wiernym prawdzie, która jest zawsze jedna. Trwanie przy niej za każdą cenę, to miłość, wszystko inne - miłostki. Jan wie, że w ostatecznym rachunku odzyska to, co pozornie utracił, gdyż nie ma nic, co by nie było od Boga. Skoro Bóg jest Prawdą, Prawda jest wszystkim - "Aby dojść do poznania wszystkiego, nie pragnij poznania czegoś w niczym".

     Poezja

     Jezus - mówiąc, że gdzie dwaj albo trzej są zgromadzeni w Jego imię, tam On jest pośród nich (Por. Mt 18, 20) - dał nam przykazanie, abyśmy nie zamykali się we własnej subiektywności, lecz dzielili z innymi tym wszystkim, co sami otrzymaliśmy. "Prawda nie rozjaśni się w sercu osamotnionego i dlatego zostanie w niej słaby i zimny" - pisze św. Jan, przestrzegając przed niebezpieczeństwem ze strony szatana, ducha wszelkiego fałszu, który łatwo może pokonać pragnących polegać tylko na sobie, nie zwycięży natomiast pozostających w łączności z braćmi, tworzącymi wspólnotę Kościoła. Czy możliwe jest jednak wypowiedzenie tajemnicy o pięknie i blasku Umiłowanego, który zamieszkał w duszy człowieka, aby od środka, z samego centrum, do niego przemawiać? Docieramy w tym miejscu do pytania o język mistyki.
Św. Jan od Krzyża odczuwał wielką trudność w wysłowieniu. Wszelkie środki, które wynajdywał - figury retoryczne, porównania, symbole - irytowały oporem stawianym prawdzie. Cała sprawa wydawać by sie mogła zupełnie beznadziejna. Z pomocą przyszło jednak, po raz kolejny, najpotężniejsze narzędzie człowieka - słowo, którego bogactwo nie ogranicza się do potocznego i ściśle "użytkowego" komunikowania. W sytuacji niewyrażalności okazuje się, że tak bardzo poszukiwana ekspresyjność słowa istnieje - w języku poezji. Stąd mistyk, który śpiewa, bowiem poezja i śpiew zawsze chodziły w parze. Prawdziwy mistyk musi być po części artystą, gdyż sprawy, którymi tak głęboko żyje, domagają się pięknej formy. Nie chodzi jednak o piękno, którego celem jest wyłącznie zauroczenie, lecz takie, które prowadzi do odsłonięcia prawdy o Bogu, w konsekwencji zaś, o ile prawda ta zostanie wielkodusznie przyjęta - do zmartwychwstania (co tak genialnie zauważył również nasz polski poeta ? Norwid).
     Odpowiedzialność poety-mistyka za słowo przejawia się w tym, by nie zadowolić się wywołaniem mocnego wrażenia na odbiorcy. Prawda o Bogu nie ma charakteru "statycznego", w tym sensie, jakoby wystarczało jej "przyjęcie do wiadomości". Ona musi porywać serce człowieka, który ją spotkał, do wykraczania cały czas poza to, co zastane, co wymaga przemiany - uświęcenia i oczyszczenia. Aby tego dokonać, potrzeba artysty wybitnego, wyczulonego zarówno na sprawy ziemskie (powiemy: przyrodzone) - a więc całą rzeczywistość otaczającego świata, w której poeta zakorzenia swoje symbole - jak też na to, co należy już tylko do dziedziny nadprzyrodzonej, duchowej. Jak zauważył wybitny znawca św. Jana od Krzyża, Federico Ruiz Salvador - jest on jednym z nielicznych, którym udało się wykonanie tak zręcznego gestu, jakim jest jednoczesne dotykanie ziemi i wznoszenie się ponad nią.

     Komentarz

     To bynajmniej nie przypadek, że Doktor Mistyczny nie był nigdy do końca zadowolony ze swoich pism prozą, podczas gdy względnie zadowolony był z utworów poetyckich. Poezja i mistyka - pomimo wszelkich różnic - mają ze sobą wiele wspólnego. Mimo to zdawał sobie sprawę, że każda wielka prawda - a prawda o Bożej miłości jest największą z możliwych - domaga się odczytywania w nieskończoność. Jan pisze więc komentarze.
     Rozum ludzki przywykł do operowania pojęciami raczej, niż symbolem. O ile jednak obraz poetycki w jednym zdaniu potrafi zawrzeć ogromną głębię treści, o tyle pojęcia "kawałkują" rzeczywistość. Robi zatem wszystko, co w jego mocy, by dokonać przekładu języka poezji na język prozy. Jak wielka jest jednak jego bezsilność, widzimy, gdy stale do poezji powraca, jakby wbrew własnej woli, powtarzając kilkadziesiąt razy pod rząd słowa-klucze, w których nieudolnie chce zamknąć wszystko to, czego doświadczył. Jednym z tych słów jest "piękność" (hermosura), używane wielokrotnie, w różnych kontekstach, zawsze jednakowo nieudolnie, a zarazem genialnie. Traktat teologiczny stale ciąży w ten sposób ku poematowi, lub - mówiąc właściwiej - wzlatuje ku niemu.

    Wysiłek trwania w wierności prawdzie to dla autora "Pieśni duchowej" zadanie, z którego nie może zrezygnować. Święty zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa poprzestania na tym co wydaje się jasne i zrozumiałe, podczas gdy to, co najprawdziwsze, jest dla nas ciemne i niepewne. Na każdym kroku zadaje sobie samemu pytanie o autentyczność: "Odczuwałem pewien opór - wyznaje - przed objaśnianiem tych strof, jako że źle o głębiach ducha mówi ten, kto sam nie posiada głębokiego ducha". Troska, z jaką stawia każdą literę, zarówno swej poezji, jak i prozy, czerpie siłę z miłości kształtowanej w codziennej praktyce zapominania o sobie. Tylko taka bezinteresowna miłość i święta pokora daje mu prawo powiedzieć, za przykładem św. Pawła - Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. W mnie i w pieśni, którą śpiewam - dodamy.

o. Krzysztof Jan Żywczyński OCD

Słowo jest Prawdą (22)
Aktualności


Siostry Karmelitanki Misjonarki zapraszają na rekolekcje


Wszystkie Zobacz więcej
Czas na słowo


Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

Wszystkie Zobacz więcej Czas na słowo

Czasopismo | Redakcja | Przyjaciele | Dystrybucja | Współpraca | Kontakt | Linki                         Strona główna | Wstecz | Do góry

Copyright © 2007 by Głos Karmelu, projekt i wykonanie serwisu: Indecity